26.11.09

Czerwień antydepresyjna

Nie lubię świąt, więc te wszechobecne bożonarodzeniowe akcenty, które pojawiają się na mieście zaraz po Zaduszkach zwykle strasznie mnie irytują. Jednak w tym roku nie mam czasu ani na zastanawianie się nad tym zjawiskiem, ani na dołowanie się z okazji listopada. Zresztą jest ciepło jak na tę porę roku, bywają nawet słoneczne dni, to i lepiej się żyje takim meteopatom jak ja.

Mimo wszystko da się znaleźć jakiś pozytywny aspekt tych wszystkich świątecznych wystaw. Czerwień. Działa jak magnes, i jakimś cudem coraz więcej rzeczy mam w tym kolorze, od zasłon w jadalni zaczynając, na majtkach kończąc. Głęboka, nasycona czerwień jest jak kopniak, motywujący do działania. Działam więc - wymyślam, tworzę, realizuję i organizuję. I im więcej mam do zrobienia, tym więcej mam na wszystko czasu. Paradoks? Raczej kwestia organizacji.

Jest jeszcze jeden paradoks, wynikający z mojej nowej pracy. Teoretycznie zmieniłam branżę. W praktyce bliżej mi teraz do dziennikarstwa niż wtedy, gdy miałam wizytówki z nazwiskiem "redaktor". Najważniejsze jednak, że nie ma tzw. dupogodzin. I że nie muszę rano wstawać. A nie mówiłam, że bedzie dobrze? :)

15.11.09

Konia! Konia! Królestwo za konia!*

Tyle się ostatnio dzieje, że mimowolnie leczę się z uzależnienia internetowego...
I wiecie co? Weekend "w siodle" to idealny lek na zimową chandrę. W teren wprawdzie nie pojechaliśmy, ale pokonywanie oceanów deszczówki na placu też miało swoje uroki. Nie znam dziecka, które nie lubiłoby skakać po kałużach czy pluskać się w wodzie. I powiem Wam, że frajda z pokonywania galopem takich "przeszkód" jest porównywalna. Nie dość, że koń na takim grząskim terenie zupełnie inaczej się porusza, to jeszcze ryzyko skąpania się w błocie podnosi adrenalinę. Zwłaszcza, jak się ma na sobie białe bryczesy i nowiutki kask ;)

*W. Szekspir,  Ryszard III

7.11.09

Ulica Sezamkowa ma 40 lat





Vanilla Sky

Obudziła mnie dziś dozorczyni. Przyniosła kluczyk do altanki, należy się 7 zł. Jaki kluczyk, jaka altanka? Myślałam, że jeszcze śpię. Ale nie - kontenery na śmieci stoją w nowo wybudowanej altance, zamykanej na kluczyk, coby nikt śmieci nie ukradł ;)

A dlaczego spałam tak długo? Bo zrobiłam sobie maraton filmowy i poszłam spać koło 3. Widzieliście "Vanilla Sky"? Pewnie tak, bo to stary film, ale mi jakoś umknął i zobaczyłam go dopiero wczoraj. Przez pół filmu nie bardzo wiadomo było, co jest snem, a co się dzieje naprawdę (jeśli mozna tak w ogóle powiedzieć o filmie), ale bardzo mi się podobał. Lubię takie "dziwne" filmy, a że w kinach nic ciekawego ostatnio nie grają, to nadrabiam zaległości. Zachwyciły mnie "Żelary", "Życie ukryte w słowach" i "Wszystko jest iluminacją". Po "Dziecku Rosemary" budziłam się kilka razy i wstałam pomięta jakbym spała 3 godziny, a nie całą noc. Najlepszy dowód na to, że wcale nie potrzebne są zombie i inne potwory, żeby film trzymał w napięciu i budził niepokój.

Swoją drogą okazuje się, że "Vanilla Sky" to remake "Abre los Ojos". Nie rozumiem, po co robi się takie rzeczy, nie lepiej popracować nad oryginalnym scenariuszem? Bo to chyba niemożliwe, żeby Amerykanie aż tak bardzo nie lubili filmów z napisami?

5.11.09

Załamanie czasoprzestrzeni

Po raz pierwszy w życiu noszę czapkę z własnej, nieprzymuszonej woli.
I to już od miesiąca.
Do kompletu mam wełniane podkolanówki.
A najbardziej na świecie chciałabym się teraz teleportować w miejsce takie jak to:






I żeby było tak ciepło:

 



I żeby można było wrócić do domu dopiero kiedy klimat stanie się nieco bardziej sprzyjający...



4.11.09

A pestki to była nasza broń

...a my, a my to się nie znamy już prawie
czasem napiszesz coś zza oceanu
jakieś myśli ledwie poukładane
wrzucisz mi do skrzynki ze spamem...

29.10.09

O polipach i diecie prezydenckiej

Pilot ma zapalenie uszu. Właściwie nie było żadnych objawów - tyle tylko, że Gaudi na początku weekendu zaczął się kocimi uszami interesować. Potem Pilot zaczął je kłaść po sobie, chodził z przechyloną głową i kilka razy skacząc z jednego krzesła na drugie wylądował na podłodze. W poniedziałek poszliśmy do lekarza. Diagnoza: zapalenie uszu, i to dość poważne, na co wskazują kłopoty z równowagą. Dostał antybiotyk, a przy okazji kolejnej wizyty, kiedy to wreszcie pozwolił sobie dokładnie uchole obejrzeć (wcześniej strasznie się wściekał - musiało go bardzo boleć) wyszło na jaw, że ma w środku polipa. Na razie jest mały, więc nie będziemy go wycinać, mamy po prostu regularnie kontrolować uszy. Jeśli jednak coś zacznie się z nim dziać, potrzebna będzie operacja. Wygląda na to, że mimo wszystko nasz kocur jest farciarzem. Bo gdyby był nadal kotem śmietnikowym, to - o ile jeszcze w ogóle by żył - za jakiś czas miałby dużo tych polipów, i ostatecznie chodziłby z ropą cieknącą z uszu. Br... Wyobrażacie sobie, jak to musi boleć?

Generalnie poza dwiema nieprzyjemnymi wizytami u wetki, całe to chorowanie Pilotowi się podoba. Nie dość, że rozpieszczamy go bardziej niż zwykle, to jeszcze dostaje smaczniejsze jedzenie. No bo jak w suchej karmie przemycić tabletkę? Co innego "mokre" żarełko - pasztecik o smaku cielęciny, kawałeczki kurczaka w białym sosie albo puszka tuńczyka. Gaudi, widząc tę niesprawiedliwość, zaprotestował i odmówił jedzenia sucharów. Dogadaliśmy się więc z rzeźnikiem na pobliskim bazarku i zostawia dla nas "skrawki" z wołowiny i głowiznę cielęcą (super na stawy). To drugie podobno jest ulubionym daniem J. Chiraca ;) W związku z tym Gaudi jest teraz na diecie "prezydenckiej", wcina trzy posiłki dziennie i wygląda na to, że akurat na zimę nabierze trochę ciałka.

22.10.09

Śpi. I chrapie ;)







19.10.09

Ała, czyli ósemka numer cztery

Rośnie mi lewa dolna ósemka. Podobno lepiej późno niż wcale, w końcu to ząb mądrości. Ale jak to boli. Kurwaaaa! Zwracam honor wszystkim wydzierającym sie po nocach niemowlakom. Jeśli ich tak boli jak mnie, to już się wrzaskom nie dziwię. Tym bardziej, że żel na ząbkowanie pomaga... ale tylko trochę. O wiele lepszy jest ibuprom. A najlepiej od razu dwa.

W sumie sama nie wiem, czy to dziąsło tak boli, czy szczęka. Niestety obawiam się, że może chodzić o to drugie. Bo na tę spóźnioną ósemkę po prostu nie ma miejsca. Już jak kilka lat temu rosła mi prawa ósemka, to reszta dolnego uzębienia się trochę skrzywiła. Nie na tyle, żeby to było widać, i żeby to wymagało jakiejś korekcji, ale ja o tym wiem i trochę się boję, że jak urośnie ta, co się tak wykluć nie może, to będzie gorzej. Mam wizję krzywych zębów, aparatu rodem z Brzyduli, a jak popuszczę wodze wyobraźni, to niemal czuję, jak mi tę ósemkę wyrywają. Od tego boli jeszcze bardziej :(

14.10.09

U Was też śnieg?

Złota polska jesień jest zdecydowanie przereklamowana. Kolejny dzień do przespania :/